METAL RULEZ Nie oszukujmy sie. Wydawanie singli w muzyce metalowej jest raczej niespotykane. Owszem dostalem juz kilka takich wydawnictw w swojej ‘pismienniczej’ karierze, ale zawsze to byly jakies gotyki, hejwi metale, lub inne mniej lub bardziej przystepne dla zwyklego zjadacza chleba dzwieki. Jakiez wiec bylo moje zdziwienie, gdy otrzymalem plytke wydana w ten wlasnie sposób od pewnego death metalowego zespolu z Wloch. Po krótkich ogledzinach plyty okazalo sie jednak, iz jest to bardziej minialbum, niz singiel, bo na krazku znajduja sie cztery utwory, trwajace nieco ponad 13 minut. Przez caly ten czas uszy sluchacza chlostane sa bezlitosnie wykreconym, brutalnym death metalem. Ostre, niekiedy mocno wykrecone riffy, dosc czeste zmiany tempa i zabójczo mocna praca perki. To glówne znaki rozpoznawcze tej wloskiej ekipy. Niby nic specjalnie oryginalnego, a jednak wali po zebrach ostro. Na plus spokojnie mozna zaliczyc takze dobrze slyszalny, dudniacy niespokojnie bas i soczysta jak zgnite jablko w sierpniu produkcje. Gdybym mial tutaj specjalnie na cos marudzic to byly by to chyba lekko monotonne, miejscami dublowane wokale. Poza tym malym niedociagnieciem jest jednak dobrze, a nawet bardzo dobrze. Mam nadzieje, ze juz niedlugo pojawi sie pelny material, bo moje uszy z dzika rozkosza jeszcze troche by pocierpialy… PS. Ciekawa, okladka – róz + jakies oslizle larwy;) By Grzegorz 'Prezes' Kiecok MARK: 7/10 |